Bohaterowie

Belial Aryman

193 cm wzrostu, spore bicepsy. Ciepły z niego chłopak - zawsze ma przy sobie kaloryfer. Jak się wkurzy lub napali, czarne zazwyczaj oczy zmieniają mu kolor na lodowato błękitny. Jego uśmiech niejedną demonicę przyprawił o palpitacje serca i niejednego człowieka o zawał, ale czego można się spodziewać po ludziach - nieprzywykłych do długich, ostrych kłów... Jest bardzo elokwentny i oczytany, niestety - nie grzeszy skromnością, zaś nieodłączną częścią jego charakteru jest tendencja do nagminnego wręcz kłamania. Po co mówić prawdę, skoro oszustwo jest o tyle ciekawsze?
Włada płomieniami. Potrafi stworzyć z nich bicz lub miecz. Miecz ów nazywa się Urim, ale Belial uparcie nazywa go Negocjatorem. Często też korzysta z teleportacji.
Stworzony przez Najwyższego z ognia - ma ognisty temperament. Za paczkę żelków oddałby duszę (oczywiście, nie swoją). Uwielbia dostawać prezenty. Najlepiej w postaci whiskey. Ewentualnie małego, puchatego kotka.
Na zabój zakochany w Ravenie.






Adam „Raven” de Bris


Wysoki, smukły, uderzająco piękny mężczyzna o długich, kruczoczarnych włosach, jasnej cerze i stalowoszarych oczach. Jak przystało na arystokratę z piekła rodem, obdarzony został jednak nie tylko piekielnie seksowną aparycją, ale i iście diabelskim charakterem. Egoistyczny, wyniosły i czepialski, nie należy do osób, z którymi chciałoby się przebywać dłużej niż to konieczne. Ponadto cierpi na lekką manię prześladowczą i wszędzie węszy spiski, w czym zresztą wybitnie pomaga mu niezwykle mocno rozwinięta moc telepatii. Oprócz tego posiada demonicznego kruka-chowańca o wdzięcznym imieniu Cor i doskonale włada bronią białą - zawsze nosi przy sobie sztylet i garść shurikenow. Wielbiciel szeroko pojętego piękna, ciężkiej, mrocznej muzyki i jeszcze mroczniejszej literatury. Nie znosi światła słonecznego i brudu, przepada natomiast za długimi kąpielami i śpiewaniem - hej, byłoby głupio, gdyby głos przypominający wokal Jamesa Maynarda Keenana miał się zmarnować! Każdy poranek Raven rozpoczyna filiżanką czekolady i croissantem, a jego absolutnie ulubionym przysmakiem jest tarta malinowa. 
Oficjalnie najwierniejszy sługa i szpieg swojego pana, Lucyfera, prywatnie zakochany w księciu Belialu.




Malkira Veiden

Wysoki i z niedowagą; blada, niemal zupełnie biała skóra bez żadnej skazy, długie, ciemnobrązowe włosy sięgające mu pasa i szkarłatne tęczówki. Wygląda na nastolatka, choć niedługo stukną mu cztery setki na karku. Inkub pełną gębą: z całym tym szajsem zwanym zauroczeniem i ardeurem. To ostatnie zdaje się być dla niego bardziej przekleństwem, niż faktyczną mocą.  Bez swojej codziennej dawki czułości czy chociażby flirtu Malkira staje się osłabiony, smutny, nieznośny i zgryźliwy.
No dobra, może nie ma co zwalać dwóch ostatnich na niedobór seksu.
Nie jest tak przebojowy, jak ogół inkubów. Nie dąży za wszelką cenę do zaspokojenia własnych potrzeb, lecz pragnie od życia czegoś więcej. Często potrzebuje czasu, by poukładać swoje myśli i odczucia.
Uwielbia czytać książki przygodowe i popularnonaukowe, pracuje jako barman. Ma lekką paranoję na punkcie swoich włosów, muszą być zawsze w nienagannym stanie. Kocha mleko truskawkowe, jest uczulony na masło orzechowe.
Zakochany w Shinie.