Słodki Kruk i Książę Piekieł. Rozdział VI
Belial
Serce we mnie zamarło, gdy Raven zaczął tak
poważnie. Teraz jednak jego ciałem wstrząsał śmiech, a jego włosy łaskotały
mnie w twarz. – Chcesz powiedzieć, że należysz do tej nielicznej garstki? –
zapytałem udając zdziwienie. Nie dałem mu czasu na odpowiedź, tylko objąłem go
mocno w pasie. – Odćwierkaj to, ptaszyno – wymruczałem z nosem przy jego szyi.
– Odćwierkaj, albo ktoś nie będzie dzisiaj w stanie usiedzieć na swoim ślicznym
tyłku – dokończyłem i bardzo powoli polizałem krawędź jego twarzy w miejscu, w
którym kończy się szczęka, a zaczyna ucho. Co prawda, byłem już piekielnie
zmęczony, ale moja chuć bywa niepowstrzymana, zwłaszcza kiedy mam do czynienia
z takimi przystojniakami bezpośrednio w moich ramionach. Przesunąłem nas pod
ścianę i uniosłem Ravena w górę tak, że – czy tego chciał, czy nie – musiał
mnie objąć nogami. Z uśmiechem wpatrywałem się w jego oczy i delektowałem jego
natychmiastowym zmieszaniem.
Raven
Pacnąłem go lekko w głowę, próbując wyswobodzić
się z mocnego uścisku.
– Jestem totalnie wykończony, ty niewyżyty
seksualnie popaprańcu – warknąłem, nieudolnie ukrywajac zachwyt, jaki ogarniał
mnie na widok cudownie wyrzeźbionych mięśni jego ramion i klatki piersiowej.
Przez chwilę jeszcze się szarpałem, po czym dałem za wygraną, zdając sobie
doskonale sprawę z tego, który z nas obu jest silniejszy. Pochłonięty widokiem
jego płonących rozbawieniem oczu, uśmiechnąłem się lekko i całkowicie wbrew
sobie złożyłem na pełnych wargach demona delikatny, czuły pocałunek.
– Nie zmuszaj mnie, żebym ponownie
udowodnił ci, jak dobrze znam francuski – wyszeptałem, oblizując zmysłowo
wargi.
Belial
Gdy otworzyłem oczy po pocałunku, twarz Ravena
była skąpana w bladobłękitnej poświacie roztaczanej przez moje przebarwione
ponownie tęczówki. – Jak tak dalej będziesz postępował, to zaraz faktycznie cię
zmuszę, byś klęknął do miecza – powiedziałem nie całkiem przytomnie. Nagle
zaczęło mi przeszkadzać, że guziki koszuli Ravena są takie malutkie. Ciężko
będzie je rozpiąć ustami. Może by tak
spróbować językiem?
– I nadal nie odwołałeś tych podłych słów
wypowiedzianych pod adresem mojej nagości – dorzuciłem, cały czas wgapiając się
z zaaferowaniem w te nieszczęsne guziki na brzuchu. A gdyby je tak po prostu odgryźć? Myślałem intensywnie. Nie,
chyba odgryzienie nie wchodziło w grę, taki z Ravena pedancik, że pewnie zaraz
kazałby mi je przyszyć z powrotem.
Raven
– Powiedzmy, że zupełnie nie mam ochoty ich
odwoływać – powiedziałem kpiąco, podążając za spojrzeniem jego rozpalonych
pożądaniem oczu. Wbrew swoim wcześniejszym słowom, nie czułem już zmęczenia. Po
całym moim ciele rozlewało się przyjemne, pełne ekscytacji ciepło.
Ach,
dlaczego piękno upadłych aniołów jest tak kuszące?
Gwałtownie wpiłem się w jego rozchylone wargi,
przygryzając je aż do krwi. Po mojej brodzie i szyi spłynęła cienka, czerwona
strużka, znacząc wyrazistym śladem nieskazitelną biel koszuli. Odetchnąłem
głęboko i zanurzyłem palce w ciemnych włosach demona.
– Nie krępuj się – szepnąłem mu wprost do
ucha i polizałem je lekko. – Pozwalam ci zrobić ze mną wszystko, na co tylko
masz ochotę.
Belial
Czułem lekkie pieczenie ust. Niewielka cena za
widok uwalanego moją krwią Ravena.
– Och, więc tym razem mi pozwalasz? –
zadrwiłem. Demon przesuwał palcami po moich włosach, kompletnie nieświadom
wpływu, jaki to na mnie miało. Przymknąłem oczy i z jękiem przechyliłem głowę
do przodu, dając w ten sposób znać, że bardzo mi się podoba i proszę o więcej.
Po chwili jednak się opanowałem. No, przynajmniej w tej sprawie z włosami. Bo
na podbrzuszu już czułem rozlewające się fale gorąca.
– Mówiąc takie rzeczy, powodujesz, że nie
tylko usta mi krwawią, ale także i serce – powiedziałem dramatycznie. – Skoro
tak niemiła ci moja nagość, to może powinniśmy się zamienić? Bo ja z kolei
chętnie popatrzyłbym sobie na to i owo – wymruczałem i nie czekając na
odpowiedź wepchnąłem nos pod jego koszulę. Raven sapnął. Zacząłem lizać skórę,
kierując się w dół brzucha. Nie było to łatwe pod tym kątem, postanowiłem więc
chwilę się z tym wstrzymać. Zaciągnąłem się głęboko zapachem nagiej skóry i
wyciągnąłem głowę spod koszuli.
– Gdzie masz sypialnię? – zapytałem ochryple.
– Na drugim piętrze – odpowiedział
zduszonym głosem.
Szedłem po schodach w górę nie patrząc nawet pod
nogi. Miałem lepsze rzeczy do obserwowania. Mój wzrok utkwiony był w oczach
Ravena, który z jakiegoś powodu nagle przestał mnie pieszczotliwie nazywać
idiotą i również wpatrywał się we mnie intensywnie. Gdyby nie ta krew na jego
brodzie i szyi, wyglądałby bardzo niewinnie z tymi ogromnymi, stalowoszarymi
oczami, które przywodziły mi na myśl niebo na chwilę przed burzą. Coś mnie
ścisnęło w dołku na tę myśl, a przez moją twarz przebiegł skurcz bólu. Szybko
zmieniłem temat moich rozważań.
Gdy dotarliśmy na górę, z prawej strony
korytarza dobiegł nas pisk. Spojrzałem w tę stronę. Ach, to tylko pokojówka. –
Nie przeszkadzaj – warknąłem do niej i otworzyłem pierwsze drzwi, które mi się
nawinęły pod rękę. Szczęśliwym trafem okazała się to być sypialnia. Na środku
komnaty (bo grubym nietaktem byłoby nazwanie tego pomieszczenia pokojem) stało
imponujących rozmiarów dębowe łoże z baldachimem. Fiu, fiu. Kruczek lubi spać w przestronnym gniazdku, myślałem
rozbawiony.
Delikatnie położyłem Ravena na łóżku i bardzo
powoli zacząłem rozpinać jego koszulę. Gdy dotarłem do dolnej części,
zatrzymałem się na chwilę, by pogładzić dłonią to miejsce tuż nad linią spodni.
Następnie pochyliłem się i przejechałem językiem od pępka aż po mostek. Potem
odbiłem nieco w lewo i zacząłem lizać sutek. Oddech Ravena stał się płytszy, a
ja, zachęcony taką reakcją, postanowiłem zadziałać ostrzej. Najpierw zassałem
sutek, czym zasłużyłem na cichy jęk, a potem go delikatnie przygryzłem. Demon wsunął
dłonie w moje włosy, a ja przymknąłem oczy i z westchnieniem oparłem głowę na
jego klatce piersiowej. – Uwielbiam, kiedy mi tak robisz – powiedziałem cicho.
Zaraz potem oblizałem kciuk i palec wskazujący i przy pomocy zwilżonych palców
dalej bawiłem się jego sutkiem.

0 komentarze:
Prześlij komentarz